czwartek, 8 sierpnia 2013

Somewhere

I travelled to the end of the world and came back with over 300 pictures and over 300 000 beautiful memories. Sharing a fraction of them with you, hope it's ok.

As much as I miss London and nearly cry every day when thinking of smallest things (today I had an emotional meltdown when thinking of walking from Notting Hill Gate to West Kensington after work one day and it was not the most pleasant walk everyone has ever had in their lives trust me) and as much as Malta was the most magical week of my life, it is good to be home-home for a while. Away from my dissertation, job and internship hunting, away from endless tube journeys and just staying on top of things. Couple more weeks to recharge my batteries.





















9 komentarzy:

Jenny Dress pisze...

Przepiękne zdjęcia<3

Anonimowy pisze...

Jak uzyskałaś taki efekt na zdjęciach? Robiłas je aparatem analogowym?

Agn.

Dag'marre pisze...

Wszystkie zdjecia robie moja siedmioletnia lustrzanka o 85mm 1.4 albo zepsuta 50mm 1.8, wiec moze stad taki ich wyglad :)

stairwaytolondon pisze...

Ale pięknie! Prawie tak pięknie jak na Notting Hill, haha :)

Anonimowy pisze...

W takim razie nie możesz narzekać na zepsuty obiektyw ;)

Agn.

Anonimowy pisze...

Skąd ta niebieska sukienka? Zdjęcia świetne! :)

Dag'marre pisze...

Sukienka sprzed 2 lat z h&m :)

Do Not Alight Here pisze...

Niebieska sukienka wygląda super! Mam takie pytanie od czapy - czy plaża na 3cim zdjęciu to 'golden sand beach' (czy coś w tym stylu)? Byłam na Malcie ok 12 lat temu i zapamiętałam taką właśnie plażę z wieeelkim nieczynnym hotelem na skarpie i tak się zastanawiam czy ta ruina to ten sam (tzn jego resztki) :)
też tęsknię za Londynem, ale juz niedługo, intern intern muahh :3

Dag'marre pisze...

To ghajn tuffieha położona zaraz obok:). No, PIĘTNAŚCIE MINUT DROGI POD GÓRĘ JEZDNIĄ W PEŁNYM SŁOŃCU OBOK...