piątek, 9 grudnia 2011

Counting days

Hejjj, z góry przepraszam za moją fryzurę - dla porównania mam nawet zdjęcia PRZED i PO spotkaniu z brytyjskim wiatrem. Jako że dopiero dzisiaj kupiłam sobie coś nowego, co mogę tu zaprezentować (bluzę w lisy, juhuuu!) to nadal muszę pokazywać wam stare, nudne rzeczy - najlepszą spódniczkę świata, mój gorset Sonia Rykiel x H&M (kupowanie gorsetu xxs to świetna opcja na sprawdzanie czy się przytyło czy nie - nie dopinasz się, czas rzucić węglowodany, uff, na całe szczęście zdałam test), creepery z którymi się nie rozstaje, bo udaje w nich wyższą i niezbyt pasujący,ale ciepły kożuch.

Jak zwykle zapraszam Was też do spojrzenia na mojego drugiego bloga, szczególnie że ostatnio dodaliśmy trochę nowych rzeczy - wystarczy kliknąć w baner po prawej stronie.

A co do tytułu - jeszcze tylko weekend w pracy i Polska, łiii!




7 komentarzy:

CHOCAROME pisze...

zakochałam się w ostatnim zdjęciu. Jesteś zjawiskowa

Ms.Blondee pisze...

Pięknie wyglądasz ! :)
Bardzo mi się podoba

Electa | Nikolas pisze...

i am obesessed with your coat !!!

munichstreetstyle.com

N. pisze...

wyglądasz super, uwielbiam takie 'pozornie' do siebie nie pasujące zestawienia. a w kożuszku się zakochałam, skąd on?

miłego dnia!

the-blondes-pancakes-of-fashion pisze...

świetny kożuszek<3

Dag'marre pisze...

pull&bear, zeszly sezon :)

Kasia pisze...

a gdzie bluza w lisy? pokaż pokaż pokaż! poluję na sweter/bluzę w liski