poniedziałek, 4 października 2010

,,Praga to taki europejski Paryż" cz. 2

Moje poczucie obowiązku jest dość wybiórcze - słownictwo.pl mówi mi, że limit użytkowników uczących się za jego pośrednictwem jest chwilowo wyczerpany, przyjmuję to więc za usprawiedliwienie i wypełniam obowiązkowe uzupełnienie bloga o relację z mojego wyjazdu. W ogóle, przed chwilą wstałam, dzwonili do mnie ludzie, dostawałam jakieś smsy, nie wiem o co chodzi, więc jeśli rozmawiałam z kimś przez sen i brzmiałam dziwnie, to przepraszam.
No ale Praga, Praga! Po tym jak ktoś na stylio (ok, wstawiam tam zdjęcia z przyzwyczajenia) napisał mi, że "geografia u mnie leży" (fakt, mylę zachód z wschodem), kajam się za ten idiotyczny tytuł, który mógł kogoś wprowadzić w błąd. Na swoje usprawiedliwienie (bo ponoć zawsze zrzucam na kogoś winę) mam tylko tyle, że to nie ja go wymyśliłam i że naprawdę zdaję sobie sprawę z geograficznego położenia Francji, przepraszam. A więc.

W niedzielę zaczęłam pokonywać mój lęk wysokości i kilka minut spędziłam na parapecie dziesiątego piętra, było trochę strasznie, ale przynajmniej zdjęcia wyszły dość spektakularnie.

Po czym wyszliśmy i opuściliśmy nasz hotel raz na zawsze, udając się na zwiedzanie żydowskiej dzielnicy, z której nie mam żadnych zdjęć, bo wszędzie było dużo ludzi, poza tym prawie nie różniła się od innych miejsc w Pradze (czyt. była ładna i było dużo Franza Kafki, serio, Krecik i Franz Kafka, dwa główne towary eksportowe), przeszliśmy więc do kilku innych miejsc, a ja zrobiłam kilka zdjęć ładnych rzeczy.


Przechodząc przez most Karola (i podziwiając jakiegoś pana z Polski, który nie popatrzył na niego ani razu,cały czas mówiąc, ba, krzycząc o podatkach i służbie zdrowia, haha) udało mi się zrobić nawet kilka typowo turystycznych zdjęć, z czego jestem dumna,bo moja mama zawsze narzeka, że po moich zdjęciach nie widać, gdzie byłam :(


No a później przyszła pora na to, co wszyscy lubimy najbardziej: outfitowe zdjęcia gdzieś na końcu świata, mrrr!



A jako,że mamy równouprawnienie płci, towarzysz mojej wyprawy też musiał pokazać światu swoje hipsterskie ciuchy prosto od American Apparel i Vagabonda, fuj, nie lubimy takich ludzi!


W międzyczasie przez rzekę przepłynęła jakaś dziwna łódka.

Poszliśmy więc sobie stamtąd i udaliśmy się do jakiegoś opustoszałego, dziwnego parku, który był kolejnym doskonałym miejscem na outfitowe focie i chwalenie się kolczykami z zającami.



No a po tych zapierających dech w piersiach przygodach poszliśmy jeść i wracać do domu, bo miałam zacząć uczyć się do sprawdzianu, do którego próbuję się nadal zacząć uczyć teraz. Muszę więc kończyć i spróbować ominąć jakoś limit użytkowników na słownictwo.pl :(.
Buziaki!

12 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Bezbłędne zdjęcia, kocham, kocham, kocham. Masz świetny styl i tą sukienkę co chowałaś pod swetrem!
A na czym polega circle scarf? Wiem, ze glupie pytanie, ale co tam , ; D

Tamaryna Białoczuba. pisze...

twój outfit jest tak piękny że normalnie zaraz umre <333

Dag'marre pisze...

Circle scarf to taka apaszka, która nie ma końców, w sensie jest w formie koła, jest ogromna i można ją związać na 12 różnych sposobów
http://store.americanapparel.net/rsa0503.html
:)

...Iww... pisze...

Świetne zdjęcia i relacja^^ chociaż mój komp coś wszystkich zdjęć nie chce wyświetlać, ale te co widzę są fajne ;) a i zestaw ciekawy :D

Sanna's Land of Illusion pisze...

Bardzo dobrze wyglądasz, warstwy są świetne :)

Anonimowy pisze...

Twój przyjaciel wygląda jak Johnmy Deep
;)
podobny styl i w ogóle.
brakuje mi tylko brody i okularów ^^

a Ty i Ten blogg ;D
codziennie widnieje na moim monitorze ktoreś z Twoich zestawów ^^
(a i jak dobrze pamiętam to chodziliśmy do jednej podstawówki ^^
bo kojarze Ciebie i Twojego kolee z łatką na oku którego jak pamiętam strasznie się bałam *bo mi przypominał klauna *
przez ta łatke ^^

no wiec pozdrawiam ;>

Anonimowy pisze...

Widziałam Cię dziś w metrze w Pradze (możliwe?) :)

Dag'marre pisze...

Anonimowy nr 1 - jejku, w podstawówce byłam dość strasznym dzieckiem, a kolegę z "łatką na oku" znam do dziś ;).

Anonimowy nr 2 - jeśli ,,dziś" oznacza poniedziałek albo wtorek to niemożliwe :(

Magda pisze...

byłam w ubiegłym tygodniu w Pradze, i zgadzam się z wieloma rzeczami, które tu napisałaś ;)
z tą różnicą,że uważam,że Praga jest fajniejsza od Paryża, w którym też byłam. No i mentalność Czechów bardziej mi odpowiada hehe

a w ogóle to fajne outfity macie z Twoim lubym :]

Dag'marre pisze...

Hahaha, to nie mój luby :D.

FASHION ICE pisze...

great photos!
Come Follow xoxo

Henry pisze...

wow! so amazed by your style!!