środa, 15 września 2010

A tymczasem u mnie...

Odkąd trwa Fashion Week nie mam czasu na to, żeby siedzieć przy komputerze bez sprawdzania co chwilę style.com, fashionspotu i oglądania livestreamów o drugiej nad ranem (dziś Proenza Schouler, chyba nie będę się mogła powstrzymać). Dodajcie do tego codziennie ćwiczenia, naukę (w szkole i do IELTS'a), wizyty na poczcie i fakt, że nie wytrzymam do wieczora bez przespania się chociaż godziny po szkole, a otrzymacie zabójczą mieszankę totalnego braku czasu. No cóż, nie będę narzekać, bo zarówno nauka, jak i relacjonowanie pokazów z pewnością zaowocują jakimś mniej (ciekawe fakty o marszałku Piłsudskim) czy bardziej (zachwycanie się najnowszą kolekcją Rodarte) potrzebnym w przyszłości doświadczeniem. Tymczasem, zapraszam jak zwykle TU (poniedziałek) i TU (wtorek), a ja wracam do oglądania niezwykle nudnego Michaela Korsa i prób powstrzymywania się przed pójściem spać o trzeciej nad ranem.

Buziaki!

1 komentarz:

Tamaryna Białoczuba. pisze...

daj spokój :P ja już jestem total stary dziad (eh 19 lat :(((( ) i dla mnie człowieka-brak-kondycji było to baaaardzooo daleko :PPP ale przynajmniej ładnie pachniało deszczem *dziwak* ;***