środa, 16 stycznia 2013

Pretty things vol 1

Image Hosted by ImageShack.us
 No Mercy collar with real pearls!
Image Hosted by ImageShack.us
spent some food money on these leather brogues from Zara
Image Hosted by ImageShack.us
thank God!
Image Hosted by ImageShack.us
I love the feel of my Monki iphone pleather case
Image Hosted by ImageShack.us
cats' faces on Urban Outfitters mug 

poniedziałek, 14 stycznia 2013

Avocado + cocoa

Mieszkanie zaraz obok najtańszego marketu w Londynie może wydawać się błogosławieństwem dla kogoś, kto uzależniony jest od swoich 5-a-day, ale niezbyt sprawdza się, kiedy masz ochotę tylko na jedno jabłko. Tylko jedną brzoskwinię. Jednego banana i cztery truskawki.
Chciałam kupić awokado do sałatki, dostało mi się dziesięć - za funta. W takich przypadkach dziękuję google i blogom o zdrowym odżywaniu.

Living next to the London's cheapest market may seem like a blessing for those addicted to their 5-a-days but doesn't work when you want to eat AN apple, A peach, A banana or FOUR strawberries.
I wanted to add some avocado to my fancy salad, ended up with ten of them - for a pound. I'm so grateful for google and healthy-eating blogs when this happens.

ZDROWA NUTELLA / ZDROWE LODY / ZDROWY MUS CZEKOLADOWY
HEALTHY NUTELLA / ICE CREAM / CHOCOLATE MOUSSE 

*Awokado (Avocado)
*Odtłuszczone kakao w proszku (Reduced fat cocoa powder)
*Ekstrakt waniliowy (Vanilla extract)
*Stewia/miód/nierafinowany cukier brązowy (Stevia/ honey / unrefined brown sugar)
*Mleko - zwykłe (najzdrowsze będzie tłuste albo półtłuste, ja świruję na punkcie kalorii, więc mam odtłuszczone)/migdałowe/mleczko kokosowe. (Milk - choose full-fat or semi-skimmed if you want to make it healthier, skimmed if you are a calorie-freak / almond milk / coconut milk)
Image Hosted by ImageShack.us

1. Ustawiamy wszystko w pięknym rządku i napawamy się wiodkiem
Let's put everything in a straight line and enjoy how pretty it looks. 

Image Hosted by ImageShack.us

2. Obieramy awokado ze skórki, kroimy w kostkę.
Peel an avocado, dice it. 

Image Hosted by ImageShack.us

3. Hej, pamiętajcie że ekstrakt waniliowy to nie aromat waniliowy - jeśli nie możecie go znaleźć lepiej nie dodawajcie niczego.
Remember - vanilla extract is not the same as vanilla aroma. You can't use one as a substitute to another!

Image Hosted by ImageShack.us

4. Blendujemy wszystkie składniki oprócz mleka na gładką masę. Bez mleka - mamy nutellę (no, krem czekoladowy) . Z mlekiem, do pożądanej konsystencji - mus. Wkładamy do foremek (można kupić np. w IKEA i pewnie milionie innych miejsc) i do zamrażarki - lody.

Blend everything together (except from milk) until it becomes smooth. If you don't add milk - your nutella (well, chocolate spread) is ready, if you do - yay, that's a mousse! And if you decide to put it into your pretty freezer and manage to wait for a couple of hours, guess what you're going to get - ice cream! (you can even go to your nearest Ikea which is probably in zone 6 and get those pretty ice cream moulds) 

Image Hosted by ImageShack.us

5. Nie kupujemy blendera Sainsbury's value za 4 funty - nawet po godzinie blendowania nie obejdzie się bez grudek i nici z zostania boginią ogniska domowego.

Oh, and don't buy a blender from Sainbury's value range - I know it's four quid (I KNOW, ok?) but even after an hour of blending your avocado-thing won't be perfectly smooth and you're not going to be a domestic goddess. Ever.





A tak poza tym - mimo, że ma mnóstwo zdrowych tłuszczy to awokado jest dość kaloryczne, więc podzielcie się z kimś swoim jedzeniem!

Btw, even though it has a lot of healty fatty acids, avocado has a great amount of calories inside as well, so share your food with someone else! 




No jasne,  że nie jest to wyjątkowo rewolucyjne i nie wymyśliłam tego sama, ale ile można pokazywać swoje zdjęcia w szmatkach? 

sobota, 12 stycznia 2013

I say I'll jump, I never do








I trzeba było latać bez płaszcza? Nie trzeba było.
Potrzebuję każdego możliwego domowego sposobu na to, jak wyzdrowieć do poniedziałku.

środa, 9 stycznia 2013

Nie interesuje mnie moda.

Nie interesuje mnie wybiegowa moda.
Średnio obchodzi jesień-zima, wiosna-lato, London Collections: Men i kto jest na okładce nowego numeru Love (i tak wiem, że to Cara).
Przestała mi się podobać idea, że przez kilka wyraźnie wytyczonych dni modna spódniczka z falbanką staje się niemodną spódniczką z falbanką. I choć bardzo lubię patrzeć na to co noszą ludzie, którzy zawsze są kilka kroków przede mną i podkradać im pomysły to i to chyba nie wzbudza we mnie już takiego entuzjazmu jak kiedyś.
To znaczy, wyjaśnijmy to sobie - nadal lubię ciuchy, nadal lubię dobrze wyglądać i nadal wydaję fortunę na beznadziejne szmaty z wyprzedaży tylko dlatego, że chcę, że mogę i że jestem przykładem idealnego, dwudziestokilkuletniego konsumenta, ale nawet sama praca w sieciówce sprawia, że czasem staję na środku sklepu i nagle zawracam, bo męczą mnie tanie materiały, żarówiaste światła i te okropne, sztuczne zapachy, które ostatnio stały się bardzo modne (w sensie zapachy sklepów, no wiecie, te które rozpylają wam pod nosem. UH.).
I wiecie co? Cieszę się z tego.
Częściowo spowodowała to moja szkoła, na dwóch biegunach - z jednej strony miałam możliwość zobaczyć, że  MODA to nie tylko burgund i mięta, baskinka i, hm, na tym kończy się moja znajomość krojów bluzek, ale też sztuka, nauka, technologia, jedzenie, bla, bla, bla, bla, milion innych rzeczy. Z drugiej - poznałam osoby, które swoją egzystencję opierają na datach fashion weeków i ciągłym podkreślaniem na każdym możliwym portalu społecznościowym podobieństwa swojego życia do tego z "Diabeł Ubiera się u Prady". I zobaczyłam jak szalenie groteskowo  to wygląda.
Przykro mi, ale świat mody to nie diabeł ubierający się gdziekolwiek, a modowe studia to nie oglądanie pokazów z wybiegów i dyskutowanie o najnowszym pre-Fall Celine (ślicznym jednak) i pokazie JW Andersona na LC:M z lampką szampana w ręku. A moimi pracami zaliczeniowymi nie są stylizacje na blożku i kolaże zdjęć z Tumblra.
Częściowo spowodował to na pewno Londyn - mówcie co chcecie, ale przy powrotach do Polski za każdym razem czuję jak straszliwie wszyscy analizujemy się tutaj nawzajem, przyglądamy sobie, sprawdzamy czy jesteśmy lepsi od innych. Sama łapię się na tym cały czas. Tu w sumie mogę założyć albom moje ładne ubrania albo pracowniczą koszulkę uniqlo ze ślicznym napisem "HEATTECH" na piersi i jeansy za 9,90 też stamtąd, a i tak nikt na mnie nie spojrzy. A nawet jeśli spojrzy to upewni się, że myślę, że spoglądał na reklamę albo rozkład metra (które, przy okazji, ma dzisiaj 150te urodziny, juhu!).

Z racji tego w jaką stronę chcę jednak podążać w przyszłości, bez względu na to czy zostanę przy mojej broadcastowej specjalizacji czy nie, muszę w trendach wybiegowych się orientować. I tak, wiem co będzie modne wiosną, ale nie wiem czy będę za tym ślepo podążać.
Więc proszę, proszę, proszę, nie bierzcie mnie za dziewczynkę, która wie jak się ubrać, żeby pasowało. Albo, nie wiem, ma na paznokciach zawsze najmodniejszy odcień czerwieni, bo chyba nią nie jestem.


I ok, pora przyznać się, że piszę to tylko dlatego, że chyba się przeziębiłam, więc leżę w łóżku i jest mi niesamowicie nudno, na przeczytanie czekają na nocnym stoliku dwie książki, których tytuły brzmią super ciekawie i dotyczą tego co mnie interesuje, ALE nie wiem czemu nie chce mi się ich nawet otwierać, a tak w ogóle to dostałam A z ostatniej pracy i poczułam się jak najbardziej genialny student jakiego London College of Fashion miało kiedykolwiek w swoich szeregach.  Zresztą, jestem prawie-nastolatką i prowadzę bloga, to już samo w sobie tak żenujące, że ten jeden głupi wpis niczego nie zmieni.

MÓWIŁAM JUŻ, ŻE DOSTAŁAM A Z OSTATNIEJ PRACY?